Motywacja do nauki – po co ja studiuję?

Motywacja_do_nauki_po_co_ja_studiuje

Po co się uczyć? – zadajesz sobie czasem pytanie, kiedy wyjątkowo się nie chce, boli głowa albo w nawale spraw ciężko wygospodarować choć obiecany sobie kwadrans („codziennie piętnaście minut”). To takie chwile przynoszą kryzys chęci i motywacji, grożą całkowitym zarzuceniem studiowania języka. Pomyślmy więc, jak temu przeciwdziałać.

Zwykle już samo pytanie, pojawiające się w naszej głowie i zasiewające w niej wątpliwości co do sensu nauki, jest wskazówką, w jakim obszarze pojawia się trudność. Sprawdź jak znaleźć motywację do nauki!

 

Po co ja właściwie studiuję? – Czy naprawdę warto?

 

Pytanie „po co?” wyraźnie odnosi nas do kwestii celu naszej nauki. Z jakiego powodu się uczę? Dlaczego wybrałem/wybrałam właśnie studia językowe? Jeśli odpowiedź ograniczymy tylko do chęci zdania konkretnego egzaminu czy nawet otrzymania dyplomu, to może to być za mało, by wrócić nam motywację i zainspirować. Pomyślmy też o wybranym, wymarzonym zawodzie, np. tłumacza czy nauczyciela; a może o pasji zgłębiania innej, fascynującej kultury; o podróżach do danego kraju; o przyjaciołach, z którymi chcemy się płynnie komunikować albo o branżowych certyfikatach, które planujemy pozyskać.

To wszystko pomoże odzyskać zapał i chęci, ale my proponujemy pójść jeszcze kawałek dalej: swoje konkretne, długoterminowe cele przekuć w codzienne postanowienia. Z tego filmiku dowiecie się, w jaki sposób osiągnąć największą skuteczność:

 * wszystkie prawa do filmu należą do kanału Rozwojowiec 

 

Motywacja jest kluczem do sukcesu

 

W skrócie: na co dzień motywują nas i skłaniają do działania takie codzienne cele – czyli postanowienia. Warto więc każdego dnia rano choćby przelotnie pomyśleć, co chcemy w związku z nauką języka zrobić, np. powtórzyć słówka w jakimś temacie, napisać parę zdań do zagranicznego znajomego, przeczytać kilka stron książki w języku obcym. Bardzo ważnym czynnikiem, który jest wręcz warunkiem skuteczności tej metody, jest monitorowanie postępów, czyli rozliczanie samego siebie. Codziennie, nawet jeśli na dany dzień nie wyznaczymy sobie żadnego zadania. Chodzi o to, żeby z jednej strony mieć świadomość dłuższego, ciągłego procesu, a z drugiej – pozwolić zapaść w podświadomość takiej myśli, że jesteśmy w jakąś aktywność stale zaangażowani. Wtedy coraz łatwiej będzie nam wyszukiwać okazji do realizacji celów i unikać wszelkich utrudnień. Najprostszą więc metodą, a przy tym zadziwiająco skuteczną, będzie zawieszenie sobie w widocznym miejscu kalendarza z opisanymi zadaniami i zaznaczanie codziennie, czy zostały one wykonane, czy nie.

 

Slow and steady wins the race

 

Kolejną zasadą, którą warto wdrożyć, szukając motywacji, jest zastosowanie metody małych kroczków. Mamy ambicję uczyć się codziennie po godzinie? Zacznijmy od studiowania pół godziny trzy razy w tygodniu. Nie warto narzucać sobie zbyt ostrego tempa, gdyż nieuchronnie prowadzi to do momentu spadku sił i energii. To z kolei przekłada się na porażkę w realizowaniu planu. Przy tym jest to porażka dużo bardziej spektakularna i odczuwalna, bo różnica miedzy planami a realizacją będzie o wiele większa niż w przypadku skromniejszych założeń. Co więcej, mniejsze kroczki szybciej prowadzą do wytworzenia się stałego nawyku, a do tego trzeba wytrwałego praktykowania go przez co najmniej 90 dni. Powtarzając prostsze i krótsze zadanie, nie męczymy się tak bardzo, łatwiej nam to przychodzi, więc szanse na wytrwanie przez trzy miesiące są znacznie większe. A gdy już nawyk sobie wytworzymy, znaczniej prościej go rozbudować czy zmodyfikować, gdyż mamy już pewien utrwalony szkielet.

Kolejnym „sposobem na siebie” jest wykonanie edukacyjno-językowych planów „od ręki”, najlepiej z samego rana. W miarę możliwości niech to będzie pierwsza rzecz, której poświęcicie czas danego dnia (no, może po śniadaniu…). Bez zastanawiania się, czy się chce, czy nie chce, po prostu siadamy i robimy, co mamy do zrobienia. Nauka pójdzie Wam wtedy jak po maśle, gdyż rano umysł jest najbardziej chłonny. Poza tym wejdziecie w nowy dzień ze świadomością, że czegoś już zdążyliście dokonać, że ważna rzecz została „odhaczona”. To bardzo poprawia humor, a jednocześnie dodaje chęci i energii do realizacji dalszych zadań, które przed nami staną.

I jeszcze sposób, który jest chyba najprostszy i najprzyjemniejszy: szukajmy okazji do obcowania z językiem, które nie wymagają od nas wysiłku. Gdy coś robimy, niech w tle gra sobie obcojęzyczne radio, obejrzyjmy ulubiony serial w oryginalnej wersji językowej, pogadajmy na czacie z sympatycznym znajomym z dalekiego kraju. To wszystko sprawi, że wróci nam pasja studiowania i nauka języka nie będzie się kojarzyć z ciężką pracą, ale z przyjemnością.

Bo przecież nią jest!