Tłumaczenia stron internetowych – kolejne pole do popisu dla tłumaczy

Tlumaczenia_stron_internetowych_kolejne_pole_do_popisu_dla_tlumaczy

Sporo już pisaliśmy o tym, jak szerokie pole do popisu i jak duże możliwości zawodowe mają dziś tłumacze. Tłumaczenia ustne i pisemne, specjalistyczne, przysięgłe, prawne czy literackie to tylko niektóre przykłady.

Dziś chcielibyśmy napisać o jeszcze jednym obszarze, w którym zapotrzebowanie na tłumaczy jest coraz większe. To tworzenie stron internetowych. Stronę WWW posiada dziś niemal każda firma, ale często również indywidualni usługodawcy, freelancerzy, a także poszczególne rządy, instytucje, organizacje czy stowarzyszenia. Istnieją też firmy, które działają wyłącznie w Internecie. Dla nich kwestia posiadania estetycznej, rzetelnie wyglądającej, ale i stworzonej przy użyciu profesjonalnego języka, strony jest podstawą funkcjonowania.

 

Strony WWW w języku rodzimym to dopiero początek

 

Taka strona, która powstała w rodzimym języku, to jednak dopiero pierwszy krok na drodze do najefektywniejszego marketingu.

Kolejnym jest jej wersja w języku angielskim czy innych językach obcych. Jej posiadanie jest  istotną kwestią także dla firm krajowych, nawet jeśli nie zamierzają zdobywać obcych rynków. Strona w języku angielskim jest dziś swego rodzaju wizytówką, potwierdzeniem profesjonalizmu, nowoczesności, zorientowania we współczesnych trendach biznesowych. Jeśli dla klienta strona internetowa jest jedyną czy tylko pierwszą drogą kontaktu z firmą, to oceni on jej rzetelność i wiarygodność na podstawie wrażenia, jakie ta strona na nim zrobi.

O konieczności posiadania obcojęzycznej wersji rodzimych stron internetowych przekonuje też fakt, że na polskich stron często można zaobserwować (używając narzędzia Google Analytics) spory ruch pochodzący z zagranicy. Oznacza to, że dane usługi lub produkty budzą wstępne zainteresowanie obcokrajowców. Jeśli jednak napotykają oni na barierę językową, to raczej już nie podejmują wysiłku samodzielnego szukania tłumaczeń i wręcz uznają stronę za „podejrzaną”.

Niespecjalnie pomaga tu możliwość zastosowania automatycznego tłumaczenia, nawet przy użyciu specjalnych programów czy aplikacji. Automatyzacja jest w dziedzinie tłumaczeń polem do powstania największych błędów językowych, gdyż często wprowadza tłumaczenia „słowo w słowo” wypaczając sens całych zwrotów (można tu przywołać podręcznikowy wręcz przykład: „Honey, I’m home” przetłumaczony jako „Miód, jestem domem”).

 

Dobre tłumaczenie strony wzmacnia autorytet marki

 

Zabawne błędy, jakie generują takie tłumaczenia, to tylko część problemu. Nienaturalna składnia takich tekstów, niepoprawna odmiana słów, zwroty potoczne czy wręcz wulgarne na użytkowniku danego języka mogą zrobić wrażenie braku profesjonalizmu i sugerować niską jakość usług. Klient podświadomie przypisuje winę za złej jakości tłumaczenie samej firmie i  –  co gorsza – uogólnia przekonanie o jego niechlujstwie i bylejakości na poziom oferowanych usług i produktów.

A na jakie języki warto tłumaczyć strony? Na pewno na angielski – to pozycja obowiązkowa, nawet jeśli przewiduje się znikome zainteresowanie klientów anglojęzycznych. Powszechne używanie w biznesie języka angielskiego jest po prostu znakiem czasu, ale też rodzajem obowiązującej etykiety.

A inne języki? Generalnie widać tendencję, że im większa firma, tym większa ilość języków, na które przetłumaczono stronę. To oznaka profesjonalizmu, szerokich kontaktów i otwartości na nowe rynki i klientów. Najczęściej pojawiające się języki to: niemiecki, francuski i rosyjski, ale też hiszpański, szwedzki czy włoski. Ich wybór zależy od tego, w jakim kraju firma już posiada klientów; czy i gdzie otworzyła filie lub oddziały; od rodzaju oferty czy produktów; od tego, gdzie jest na nie największy popyt.

Jak w praktyce wygląda organizowanie tłumaczenia w firmie? Zazwyczaj to zadanie zostaje zlecone działowi marketingu, który z kolei ogłasza przetarg dla firm tłumaczeniowych. Tłumaczenie musi być w najwyższym stopniu profesjonalne, więc nawet jeśli marketingowcy sami sprawnie posługują się angielskim, nie obejdzie się tu bez zawodowych lingwistów. Ich wykształcenie, doświadczenie i kompetencje są często jedyną rękojmią jakości ich pracy. Zwykle bywa tak, że zweryfikować jakość wykonanego zlecenia pracodawca może tylko w przypadku jednego, najwyżej dwóch języków. Pozostałych często nikt w firmie nie zna, więc wszystko opiera się na zaufaniu językowemu specjaliście i na jego rzetelności.

Z tego faktu absolwenci lingwistyki LSW mogą się tylko cieszyć. Ukończenie studiów na uczelni wyższej, specjalizującej się w nauczaniu języków obcych, posiadającej już długą historię i cieszącej się dużym uznaniem, zapewnia wysoką wiarygodność. Przyszły pracodawca, zmuszony zaryzykować i dać zlecenie na tłumaczenie niemal „w ciemno”, najchętniej wybierze taką właśnie osobę: świetnie wykształconą i merytorycznie przygotowaną do wymagających zadań.

Twoje zgody

Google Analytics

Google Analytics wykorzystuje własne pliki cookie głównie do raportowania interakcji użytkowników w Twojej witrynie. Pliki te służą do przechowywania informacji, które nie umożliwiają identyfikacji użytkownika. Przeglądarki internetowe nie współdzielą własnych plików cookie między różnymi domenami. Google Analytics rejestruje adresy IP użytkowników, by umożliwić właścicielom tych witryn zorientowanie się, z jakich części świata pochodzą osoby odwiedzające ich witrynę („geolokalizacja według IP”) oraz chronić bezpieczeństwo usługi. Google Analytics nie udostępnia swoim klientom rzeczywistych adresów IP. Poza tym metoda nazywana maskowaniem adresów IP zapewnia właścicielom witryn korzystającym z Google Analytics opcję polecenia, by system Google Analytics używał do geolokalizacji tylko części adresu IP, a nie jego całości. Warunki korzystania z Google Analytics, do których muszą stosować się wszyscy użytkownicy tej usługi, zabraniają przekazywania do Google Analytics informacji umożliwiających identyfikację osób. Są to m.in. imię i nazwisko, adres e-mail i informacje rozliczeniowe.

_ga,_gat,_gid

Sales Manago

Monitorowanie i budowa profilu behawioralnego to serce Marketing Automation – ta funkcja jest wyróżnikiem takich systemów i stanowi o ich przewadze nad klasycznymi CRM-ami i systemami do masowej analityki ruchu. W SALESmanago informacje o ruchu kontaktu na stronie www są czerpane z trzech podstawowych źródeł: Pliki monitorujące typu Cookies, Adres IP odwiedzającego, Dodatkowe dane protokołu HTTP/HTTPS

_smvs, smuuid, smvr,smg,SERVERID

Google

W przeglądarkach większości użytkowników usług Google plik cookie preferencji będzie oznaczony jako „NID” i będzie wysyłany przez przeglądarkę do witryn Google. Plik cookie typu NID zawiera identyfikator, którego Google używa, by zapamiętać preferencje użytkownika oraz inne informacje, w szczególności te dotyczące preferowanego języka (np. polskiego), liczby wyników wyszukiwania wyświetlanych na stronie (np. 10 lub 20) oraz włączenia lub wyłączenia filtra Google SafeSearch.

NID